"Promienie"
Ten czas tak ucieka
przez gruby promyk ciszy
zamiera w bezruchu
woń powietrza,
mąci małą chwilę pokuty.
Dlaczego więc dziennie
otwieramy oczy i spoglądamy,
jak nam więcej na twarzy ran przybywa?
Ten promień przecież nie stanie
wbity sponiewierany gdzieś w ziemię
i nie popatrzy na nas z litością,
nie krzyknie:
"To ode mnie się wszystko bierze!"
Dlaczego więc dziennie
otwieramy usta,
skoro nic wielkiego nie chcemy prawić?
Inne promienie też nie staną
i nie spojrzą na nas trochę inaczej:
"Wszystko się może zdarzyć,
kiedyś lepiej Ci człeku będzie"
Dlaczego więc dziennie
szukamy mądrości,
jeśli umysłów nie zawsze
naprawić można?
One również nie staną i nie powiedzą:
"Naucz się kochać lepiej, głupcze
- mądrość to rzecz względna."





